Zabiegi laserowe na cellulit i ujędrnianie skóry: czy "działają"? [Raport z badań]

Lasery na cellulit: Przegląd

Istnieją trzy rodzaje laserów stosowanych do usuwania cellulitu i ujędrniania skóry: lasery gorące, tj. lasery wysokoenergetyczne/termiczne; lasery zimne, tj. lasery niskoenergetyczne, znane również jako terapia laserowa niskiego poziomu / LLLT; lasery chirurgiczne.

Tutaj można przeczytać analizę wszystkich trzech rodzajów laserów stosowanych do usuwania cellulitu oraz ich skuteczności.

Odkryj kremy do nóg Celluence® Legs
Odkryj zabiegi LipoTherapeia® w Londynie

Gorące lasery do usuwania cellulitu i ujędrniania skóry: ablacyjne i nieablacyjne

Lasery na gorąco to lasery o wysokiej energii, które mogą być ablacyjne lub nieablacyjne.

Nieablacyjne lasery na gorąco wykorzystują krótkie, intensywne impulsy w celu stymulowania produkcji kolagenu, ale ponieważ laser z definicji jest bardzo powierzchowny, nie wnika wystarczająco głęboko, aby skutecznie stymulować uwalnianie tłuszczu i produkcję kolagenu w celu redukcji cellulitu.

Napinanie skóry jest również minimalne, zwłaszcza w porównaniu z technologiami takimi jak wysokoenergetyczna częstotliwość radiowa czy radiofrekwencja tkanek głębokich.

Lasery ablacyjne są stosowane w leczeniu trądziku, usuwaniu tatuaży, resurfacingu skóry i usuwaniu włosów oraz w chirurgii, tj. do cięcia skóry lub innych tkanek - więcej na ten temat w dalszej części artykułu. Lasery wysokoenergetyczne są w stanie ablować (tj. wycinać, amputować, usuwać przez erozję/ stopienie/ odparowanie lub w inny sposób niszczyć tkankę ciała. W tym sensie można powiedzieć, że wysokie poziomy energii działają poprzez "brutalną siłę".

Lasery ablacyjne są naprawdę dobre w leczeniu tkanek powierzchownych poprzez wywoływanie kontrolowanych uszkodzeń, jak w przypadku usuwania części lub całego naskórka (górnej warstwy skóry) w celu usunięcia trądziku, tatuaży, zmarszczek i innych przebarwień.

Jednak cellulit znajduje się w najgłębszej warstwie skóry i dlatego po prostu nie można go usunąć za pomocą laserów ablacyjnych bez uprzedniego spalenia (ablacji) reszty skóry, co oczywiście nie wchodzi w grę - kto chciałby spalić całą swoją skórę?

Tak więc wszystkie te urządzenia IPL i gorące lasery, używane do zabiegów przeciwstarzeniowych, resurfacingu i usuwania owłosienia, nie mogą być używane do usuwania cellulitu - pomimo szumu marketingowego. Są one po prostu zbyt powierzchowne.

Lasery chirurgiczne, usuwanie tłuszczu i cellulit

Istnieje jednak przypadek, w którym lasery ablacyjne są z powodzeniem stosowane do rozpuszczania tłuszczu (ale NIE cellulitu).

Jest to przypadek liposukcji wspomaganej laserowo, znanej także jako smart-lipo, mini-lipo lub liposukcja laserowa (tej ostatniej nie należy mylić ze sztuczną, niechirurgiczną, tak zwaną "lipo laserową", analizowaną poniżej). W przypadku smartlipo kaniula jest wprowadzana pod skórę (a więc POD warstwę cellulitu) i roztapia głęboko podskórny tłuszcz, który następnie jest łatwiej odsysany z ciała.

Smart lipo, czyli mini lipo, doskonale nadaje się do usuwania ograniczonej ilości tłuszczu (zwykła liposukcja jest lepsza do większych ilości tłuszczu), ale nadal jest to inwazyjna procedura liposukcji, która zwykle powoduje powstawanie dość dużej ilości tkanki bliznowatej / stwardnienia skóry / zwłóknienia. Liposukcja wspomagana laserem od pewnego czasu nie cieszy się już popularnością i została w dużej mierze zastąpiona liposukcją wspomaganą ultradźwiękami (vaser), która jest równie skuteczna, ale znacznie łagodniejsza i powoduje mniej blizn.

Liposukcja laserowa NIE usuwa cellulitu, ponieważ cellulit jest integralną częścią skóry i dlatego nie można go usunąć - a kto chciałby usuwać swoją skórę?

Cellulaze

Cellulaze to zastosowanie lasera gorącego/ablacyjnego, takiego jak ten używany w liposukcji laserowej, ale do walki z cellulitem. Podczas gdy liposukcja laserowa celuje w tłuszcz znajdujący się pod warstwą cellulitu za pomocą kaniuli zakończonej laserem, Cellulaze celuje w samą warstwę cellulitu, również za pomocą kaniuli zakończonej laserem.

W przypadku cellulaze kaniula jest wprowadzana w skórę, POD warstwą cellulitu, i wystrzeliwana w GÓRĘ na warstwę cellulitu, co ma na celu jej kauteryzację/koagulację/spalenie. W teorii powoduje to termiczne (cieplne) uszkodzenie tkanki tłuszczowej objętej cellulitem i ujędrnienie skóry poprzez dosłowne spalenie podskórnej warstwy skóry (dolnej warstwy skóry).

Jak zwykle w praktyce sprawy nie mają się tak dobrze, jak na papierze, ponieważ moc potrzebna do spalenia tłuszczu nad kaniulą jest tak duża, że nie powoduje zwykłej koagulacji, lecz bardzo często powoduje poważne głębokie blizny, które objawiają się jako stwardniałe zgrubienia skóry.

Efektem końcowym jest więc zastąpienie nierówności spowodowanych cellulitem nierównościami spowodowanymi tkanką bliznowatą. Osobiście widziałam u klientek, które poddały się zabiegowi cellulaze, kilka dość poważnych stwardniałych bliznowatych zgrubień, które były znacznie większe i gorsze niż wcześniejszy cellulit, przy czym cellulit wokół nich nie uległ najmniejszej zmianie. Gdybym była kobietą z cellulitem, ostatnią rzeczą, jaką bym zrobiła, byłoby wydanie tysięcy funtów za taki efekt...

Nic więc dziwnego, że cellulaze nie przyjął się w Wielkiej Brytanii, mimo ogromnego entuzjazmu, jaki wzbudzał na początku.

Cellfina

Widzieliśmy powyżej, że cellulaze dość często zastępuje nierówności cellulitowe bliznowatymi nierównościami, czasami gorszymi niż te pierwotne.

Z drugiej strony, Cellfina, najnowszy laserowy zabieg minimalnie inwazyjny na cellulit, nie zastępuje cellulitu tkanką bliznowatą, lecz zwiotczałą skórą.

W przypadku preparatu cellfina maleńka kaniula z końcówką lasera jest wprowadzana do "szczytu" cellulitu, a następnie bocznym ogniem lasera na sąsiednią "rynnę" i przecina skrócone, stwardniałe włókna tkanki łącznej, które zakotwiczają wgłębioną skórę do tkanki znajdującej się pod nią. Uwalnia to zakotwiczoną skórę w tym konkretnym wgłębieniu i przywraca gładki wygląd skóry w tym konkretnym miejscu. Następnie wybiera się kolejne miejsce, uwalnia się kolejne zakotwiczenie i tak dalej, aż do 80 cellulitowych nierówności podczas jednego zabiegu.

Na papierze brzmi to świetnie, ale w praktyce już nie bardzo. Pozwól, że Ci to wyjaśnię. Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego matka natura stworzyła te kolagenowe "tetry", które utrzymują skórę połączoną z głębszymi tkankami? Dokładnie tak: te kolagenowe wiązania istnieją po to, aby skóra pozostała na swoim miejscu, a nie zsuwała się na boki, jak owocowa galaretka WOBBLY.

Podcinając to, co utrzymuje skórę na swoim miejscu, zastępujesz jedno zło drugim: cellulit zastępujesz chwiejną, zwiotczałą, luźną, obwisłą skórą. Biorąc pod uwagę, że większość kobiet z cellulitem ma już luźną, zwiotczałą skórę, nie wiem, co jest gorsze: cellulit i trochę chwiejnej skóry czy brak cellulitu i BARDZO chwiejna skóra w tym miejscu.

To prowadzi nas do następnego punktu. Jest powód, dla którego napisałam "w tym miejscu" wielkimi literami: za pomocą Cellfiny można "uwolnić" włókna kotwiczące cellulit tylko pojedynczo. Biorąc pod uwagę fakt, że na nogach kobiety znajdują się setki takich zakotwiczeń, a nie tylko 80, oczywiste jest, że nie wszystkie zostaną wyleczone - w każdym razie nie podczas jednej sesji chirurgicznej.

A jeśli wszystkie zostaną usunięte, nie pozostaną żadne septae, czyli punkty kotwiczące, które utrzymywałyby skórę na miejscu. Oczywiście pewne punkty zakotwiczenia pozostaną w miejscach, gdzie skóra i powięź głęboka łączą się ze sobą lub gdzie punkty zakotwiczenia nie są wystarczająco skrócone, aby wywołać efekt cellulitu w danym miejscu. Ale przygotuj się na to, że będziesz się dużo chwiać.

Dlatego po zabiegu Cellfina konieczne jest przeprowadzenie serii zabiegów radiofrekwencji o dużej mocy i głębokim działaniu, aby wyleczyć nowo nabytą zwiotczałą skórę.

Ale z drugiej strony, kurs silnych zabiegów radiofrekwencji bez Cellfiny i tak poprawiłby cellulit i faktycznie zwiększyłby jędrność, zamiast - dosłownie - ją osłabić, więc po co w ogóle stosować Cellfinę?

I jeszcze jedno: cellfina działa tylko na kilkadziesiąt z setek dużych, GŁĘBOKICH ANCHORÓW HYPODERMALNYCH, czyli tych, które powodują głębokie wgłębienia cellulitowe. To właśnie specjaliści od cellulitu nazywają "głębokim cellulitem".

Jednak cellulit składa się również z dosłownie tysięcy mniejszych, WIĘKSZYCH PRZYCZEPÓW DERMALNO-HYPODERMALNYCH, czyli "cellulitu powierzchownego". W przypadku tych tysięcy małych, ale dokuczliwych nierówności cellulitowych, cellfina nie może nic zrobić, ponieważ nierówności te są częścią samej skóry właściwej, a nie częścią podskóry, gdzie działa cellfina, więc WSZYSTKIE te tysiące mniejszych nierówności będą nadal istnieć po zabiegu cellfiny.

Podsumowując, ten zabieg laserowy na cellulit jest przeznaczony dla naprawdę zdesperowanych z naprawdę, naprawdę złymi wgnieceniami cellulitowymi. W takim przypadku zabieg cellfina sprawi, że te głębokie, złe wgłębienia cellulitowe znikną, a w takim przypadku być może powstałe w ten sposób chwiejności skóry są lepsze niż nierówności cellulitowe. Tak długo, jak ktoś nie porusza się lub nie potrząsa udami zbyt często...

LLLT, niechirurgiczne "lipo laserowe", topienie tłuszczu i cellulit

W przeciwieństwie do laserów ablacyjnych, terapia laserowa niskiego poziomu (LLLT) lub terapia zimnym laserem jest bardzo delikatna i jest stosowana w fizjoterapii jako bodziec terapeutyczny dla tkanek powierzchownych, takich jak powierzchowne ścięgna i więzadła. Można powiedzieć, że zimne lasery działają poprzez "delikatną stymulację", w przeciwieństwie do brutalnej siły gorących laserów o wysokiej energii.

Podobnie jak w przypadku laserów ablacyjnych, problem z laserami zimnymi polega na tym, że nie penetrują one wystarczająco głęboko, aby dotrzeć do hipodermy, tj. najbardziej wewnętrznej warstwy skóry, gdzie zlokalizowany jest cellulit.

Ponadto, moc wykorzystywana w terapii laserowej niskiego poziomu jest niewielka i zdecydowanie niewystarczająca, aby uzasadnić twierdzenia o topieniu tłuszczu i inne kłamstwa propagowane przez firmy oferujące leczenie cellulitu zimnym laserem. Większość urządzeń LLLT, tak zwanego "lipo lasera", ma całkowitą moc około 200 mWatów do 2 Watów, co jest słabe w porównaniu z dobrymi urządzeniami do głębokiej radiofrekwencji lub kawitacji ultradźwiękowej, które mają moc nawet 300 Watów, czyli 150x do 1500x razy większą!

Biorąc pod uwagę, że w przypadku najsilniejszych urządzeń do kawitacji/radiofrekwencji dla uzyskania zadowalających rezultatów redukcji cellulitu zaleca się przeprowadzenie 6~12 sesji, można sobie wyobrazić, co może osiągnąć urządzenie o mocy 1000 razy mniejszej: nic.

Najwyraźniej "topienie tłuszczu", "niechirurgiczne usuwanie tłuszczu" i "pozbywanie się cellulitu" nie są jednym z tych rezultatów, co potwierdzają również badania, z których jedno przedstawiono poniżej.

Zabiegi niechirurgicznego "usuwania tłuszczu" za pomocą lasera niskopoziomowego są tak "skuteczne", że są sprzedawane już od 10 do 20 funtów za sesję na Grouponie i podobnych stronach internetowych - i oczywiście nikt nie staje się szczuplejszy...

Chociaż LLLT ma swoje cenne miejsce w fizjoterapii, wszystko, co te zimne laserowe zabiegi usuwania tłuszczu usuną, to twoje pieniądze, więc nie padaj ofiarą pozbawionych skrupułów dostawców zabiegów na cellulit / "usuwanie tłuszczu" (jest ich wielu w okolicy).

Terapia diodowa nie jest terapią laserową i obie są równie nieskuteczne w przypadku cellulitu.

Wiele urządzeń do "usuwania cellulitu", które zgodnie z informacją marketingową mają wykorzystywać laser, w rzeczywistości wykorzystuje zwykłe, niskoenergetyczne diody elektroluminescencyjne (LED). Diody LED różnią się od laserów tym, że wytwarzana przez nie wiązka światła nie jest tak skoncentrowana i spójna jak w przypadku laserów zimnych. Jednak diody LED są podobne do laserów pod tym względem, że są równie nieskuteczne w leczeniu cellulitu, biorąc pod uwagę ich niską moc (również od 200 mW do 2 W).

Większość urządzeń antycellulitowych wyposażonych w diody LED (i reklamowanych jako lasery) to kombinacje diod LED, masażu ssącego i bipolarnej częstotliwości radiowej. Problem z takimi urządzeniami (oprócz tego, że diody LED nie redukują cellulitu) polega na tym, że ich bipolarne prądy o częstotliwości radiowej mają zbyt niską moc (zazwyczaj 80 W) i zbyt powierzchowną penetrację (1-5 mm), aby przynieść zadowalające rezultaty w redukcji cellulitu.

Co gorsza, ssanie stosowane w tych zabiegach powoduje powstawanie pajączków (żyłek nitkowatych) i rozluźnienie skóry, co w rzeczywistości pogarsza sprawę: nie pozbywasz się cellulitu, a zyskujesz luźniejszą skórę.

Podsumowując, lasery nie są "naprawdę skuteczne" w walce z cellulitem.

Podsumowując, żadna z powyższych opcji nie jest idealna do walki z cellulitem, a jedynie Cellfina jest stosunkowo skuteczna, jednak jej wadą jest zastąpienie cellulitu luźniejszą skórą. Przypuszczam, że wszystko jest względne, a w przypadku preparatu cellfina, PO KTÓRYM NASTĘPUJE DUŻA LICZBA DROBNYCH zabiegów radiofrekwencji, sytuacja może wyglądać nieco lepiej.

Roztapianie tłuszczu za pomocą terapii laserem niskopoziomowym (LLLT) - mit miejski obalony

Zabiegi niskopoziomowej terapii laserowej (LLLT) "roztapiające tłuszcz" były modne kilka lat temu, obiecując "niszczenie komórek tłuszczowych" i pomoc w utracie miejscowej tkanki tłuszczowej, zwykle na brzuchu.

Jednakże, gdy ludzie zdali sobie sprawę, że ta technologia po prostu "nie działa", ceny tych zabiegów osiągnęły dno, a jedynym sposobem na sprzedaż takich zabiegów jest teraz sprzedaż za pośrednictwem stron internetowych, takich jak Groupon, za 1/10 ceny początkowej.

Jedyną rzeczą, jaką uzyskuje się dzięki LLLT, jest tymczasowe zmniejszenie retencji wody, które oferenci tych zabiegów nazywają "utratą wagi", "utratą centymetrów" lub "utratą tłuszczu". W rzeczywistości chodzi jednak o tymczasowy drenaż limfatyczny, w którym LLLT jest rzeczywiście pomocne.

Cały przemysł niechirurgicznej "liposukcji laserowej" opiera się na kilku wątpliwych badaniach opublikowanych ponad dziesięć lat temu, które eksperci w dziedzinie laserów uznali za po prostu fałszywe. Rzeczywistość rzeczywiście pokazała, że nie ma możliwości, aby wyniki opisane w tych badaniach były prawdziwe.

Mój eksperyment z LLLT

Przypuszczając, że za brak rezultatów może odpowiadać niska energia tych systemów (niektóre z nich wykorzystują zaledwie 300 mWatów mocy całkowitej na całe ciało, co jest, delikatnie mówiąc, żałośnie mało), wypróbowałem na małym obszarze skóry system o mocy 12 W (12 000 mWatów), w przeciwieństwie do leczenia całego ciała zwykłymi systemami o mocy 300 mWatów, używanymi do niechirurgicznego "liposukcji laserowej".

Po 12 sesjach okazało się, że w wyniku zabiegu tłuszcz na leczonych obszarach uległ nieznacznemu zwiększeniu. Ma to sens, biorąc pod uwagę, że ten rodzaj terapii laserowej faktycznie leczy tkanki i stymuluje ich wzrost - nie powoduje niszczenia tkanek, takiego jak "upłynnianie tłuszczu", o którym mówią kliniki "laser lipo". Zatem laser po prostu "uzdrowił" tkankę tłuszczową, dzięki czemu stała się ona bardziej efektywna w magazynowaniu tłuszczu. Wspaniale...

LLLT zwiększa metabolizm całego ciała, ale także miejscowe gromadzenie tłuszczu

W opublikowanym dwa dni temu (2017) badaniu przyjrzano się całej kwestii "laserowego topienia tłuszczu" LLLT, wykorzystując obrazowanie podskórnego tłuszczu brzusznego na dużej liczbie pacjentów. W badaniu 17 osób poddano działaniu lasera o długości fali 650 nm po jednej stronie brzucha, a drugą stronę wykorzystano jako kontrolę.

Po sześciu sesjach rozłożonych na dwa tygodnie - oraz dwutygodniowym okresie po leczeniu - wyniki były dokładnie takie same, jak w przypadku mojego znacznie mniejszego osobistego badania: BRAK punktowej redukcji tkanki tłuszczowej. W rzeczywistości, gdy wzięto pod uwagę stronę kontrolną, okazało się, że u 8 z 17 uczestników nastąpił względny wzrost grubości tkanki tłuszczowej, zamiast jej zmniejszenia. Tak, zgadza się, w przypadku "niechirurgicznego zabiegu laser-lipo" doszło do WZROSTU tkanki tłuszczowej.

Można to wyjaśnić w następujący sposób: w całym organizmie nastąpiła niewielka, ogólnoustrojowa utrata tkanki tłuszczowej/wagi, najprawdopodobniej w wyniku poprawy metabolizmu. Jednak w leczonych obszarach doszło do zwiększonego odkładania się tkanki tłuszczowej, najprawdopodobniej z powodu leczniczego/stymulującego tkanki działania terapii laserem o niskim poziomie natężenia.

Podsumowując, zgodnie z wynikami tego badania, terapia LLLT poprawia metabolizm całego ciała, ale w rzeczywistości hamuje utratę tłuszczu na obszarach, na których jest stosowana - a nawet może stymulować przyrost tkanki tłuszczowej na tych obszarach.

W praktyce oznacza to, że stosując LLLT na całe ciało w celu nieznacznej "utraty wagi", będziesz musiał poradzić sobie z przyrostem powierzchniowej tkanki tłuszczowej na całym ciele. Konkretnie, może dojść do utraty tylko trzewnej (głębokiej) tkanki tłuszczowej, która nie jest bezpośrednio wystawiona na działanie wiązki laserowej i nie jest stymulowana do wzrostu przez LLLT, tak jak powierzchowna tkanka tłuszczowa.

Oczywiście potrzebne są dalsze prace nad tym tematem, aby wyjaśnić tę kwestię, ale w międzyczasie najrozsądniej jest unikać zabiegów "topienia tłuszczu" z wykorzystaniem LLLT, ponieważ codzienne doświadczenie pokazuje, że one po prostu "nie działają".

Źródło:

  • Artykuł: Laseroterapia niskopoziomowa (LLLT) nie redukuje podskórnej tkanki tłuszczowej poprzez miejscowe uszkodzenie adipocytów, ale raczej poprzez modulację ogólnoustrojowego metabolizmu lipidów.

  • Streszczenie: Terapia laserem (światłem) niskopoziomowym (LLLT) jest od niedawna stosowana do modelowania sylwetki. Jednak mechanizm redukcji grubości podskórnej tkanki tłuszczowej wywołanej LLLT nie został wyjaśniony, a proponowane hipotezy są wysoce kontrowersyjne. Ochotnicy bez otyłości zostali poddani terapii LLLT o długości fali 650 nm. Każdy pacjent otrzymał 6 zabiegów na jedną stronę brzucha w odstępie 2-3 dni. Strona przeciwna nie była poddawana terapii i służyła jako kontrola. Grubość tkanki tłuszczowej w jamie brzusznej badanych mierzono za pomocą ultrasonografii na początku i 2 tygodnie po zabiegu. Nasze badanie jest, zgodnie z naszą najlepszą wiedzą, największym badaniem z zastosowaniem techniki obrazowania podskórnej tkanki tłuszczowej w jamie brzusznej. Nie udało się wykazać statystycznie istotnej redukcji podskórnej tkanki tłuszczowej brzucha w wyniku terapii LLLT. Paradoksalnie, kiedy pomiary utraty grubości tkanki tłuszczowej po stronie leczonej zostały skorygowane o zmianę grubości po stronie nieleczonej, zaobserwowaliśmy, że u 8 z 17 pacjentów LLLT zwiększyła grubość tkanki tłuszczowej. U dwóch pacjentów w wyniku leczenia wystąpiły poważne efekty uboczne: u jednego z nich rozwinęło się owrzodzenie w obrębie blizny po appendektomii, u drugiego - na tylnym odcinku kręgosłupa biodrowego górnego. Paradoksalny wzrost netto grubości podskórnej tkanki tłuszczowej zaobserwowany u niektórych z naszych pacjentów jest argumentem przeciwko modelom upłynnienia i przejściowych porów w redukcji tkanki tłuszczowej wywołanej LLLT. Urządzenia LLLT z panelami z diodami laserowymi nakładanymi bezpośrednio na skórę nie są tak bezpieczne jak urządzenia z panelami zabiegowymi oddzielonymi od skóry pacjenta.

  • Link: https://link.springer.com/article/10.1007%2Fs10103-016-2021-9

Odkryj kremy Celluence® Legs
Odkryj zabiegi LipoTherapeia® w Londynie

© 2014-2021 LipoTherapeia. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz powielania bez pisemnej zgody. Ten artykuł został po raz pierwszy napisany w 2014 roku i ostatnio zaktualizowany w 2021 roku.